polish youth

"HAN PASADO!" - Rocznica hiszpańskiej wojny domowej24.07.2006, 09:15
Dzień 17 lipca 1936 roku to dzień, który przeszedł do historii jako dzień wybuchu bratobójczej wojny domowej w Hiszpanii. Wojny, gdzie ingerowały także obce mocarstwa zgodnie z wytyczną ich własnej polityki. Wojny jak powiedzieliby lewicujący publicyści: pomiędzy faszyzmem i nowym prądem niosącym wolność i demokrację uciskanym klasom robotniczym. I mówili tak przez ponad półwiecze! Tuszując pewne fakty i demonizując przeciwnika! Ba gdyby owe kręgi mogły to napisałyby nawet, iż Franco posiada ogon skrzydła i wampirze zęby, a żywi się krwią dziewic! Tak się na szczęście jeszcze nie stało. Brakowało jednak naprawdę niewiele! Przez te wszystkie lata komunistycznej cenzury w Polsce i pozostałych krajach Układu Warszawskiego, a także socjalliberalnej w państwach zachodnich pomiędzy frankizmem a faszyzmem postawiono znak równości kształtując oparty na fałszywych przesłankach stereotyp. Stereotyp o tyle groźny, bo funkcjonujący po dziś! Bo o ile jest łatwiej myśleć stereotypem, aby broń Boże znajomi nie posądzili o niepoprawność polityczną.

Ernest Hemingway swoją powieścią ,Komu bije dzwon” wychował już trzy pokolenia, nie kryjąc swego poparcia dla działań rewolucyjnych. Wypowiadał się publicznie, iż jego sympatie zawsze będą po stronie klas uciskanych. Mamy tam bohaterskiego Roberta Jordana walczącego z ,,faszystami” hiszpańskimi. Za pierwowzór tej postaci posłużył komunista polskiego pochodzenia niejaki Chrost, który zabrał Hemingwaya na jedną z wypraw sabotażowych. W zamian pisarz uczynił go główną postacią swej powieści. Przewija się nawet generał Świerczewski pseudonim Walter ukryty pod postacią Goltza. Jednakże nasz pisarz nie przedstawił w pełnej krasie tej barwnej sylwetki słynącej z alkoholizmu, dowodzącego często w samych majtkach, rozstrzeliwującego osobiście dezerterów i nakazującego czynić to samo z jeńcami. Człowieka, który w czasie II wojny światowej wsławił się krwawymi atakami piechoty bez rozpoznania i wsparcia! Bezwzględnie posłusznego jedynej osobie na całym świecie – Józefowi Stalinowi. Ta wojna piórem i niedopuszczanie do opinii publicznej przez komunistycznych cenzorów po II wojnie światowej prac o Hiszpanii Franco, wojnie domowej i frankizmie doprowadziła do powstania poważnej luki. Po prostu ktoś, kto chciałby wyrobić sobie obiektywny osąd w tych sprawach nie wie nawet z jakich opracowań ma korzystać. Ponieważ choć zaczęło się ukazywać coraz więcej prac na ten temat to można je dostać jedynie w uniwersyteckich bibliotekach i nielicznych miejskich. A stereotyp choć jak najbardziej błędny funkcjonuje nadal. Jednak jeszcze mniej wiadomości można znaleźć na temat przewrotu wojskowego Pinocheta. Mam nadzieję, że ten badawczy marazm zostanie w końcu przerwany i na pułki księgarń trafi porządna literatura dotycząca tego problemu.

Jednak dla wielu znających prawdę i korzystających z opinii prawdziwych uczonych, a nie pseudo autorytetów, którzy otrzymali swe profesury w Moskwie wojna ta była wojną o obronę podstawowych wartości, starego ładu i wiary przed rewolucyjnym terrorem czerwonych. Wojną tylko i wyłącznie kontrrewolucjonistów z rewolucjonistami.

Wydawało by się, że w 70 rocznicę tego konfliktu pewne przemilczane fakty ujrzały już światło dzienne, ale pomimo coraz to nowych opracowań dotyczących Hiszpanii okresu wojny domowej i dyktatury wojskowej Franco zgubne mity zbudowane wokół tego konfliktu i okresu jego rządów są wciąż w obiegu. W 1996r rząd hiszpański nadał honorowe obywatelstwo członkom brygad międzynarodowych, którą to ,,uroczystość” nagłośniły media niemal z całego świata. Natomiast uznanie rok wcześniej przez ówczesnego papieża Jana Pawła II 45 duchownych hiszpańskich – ofiar wojny domowej za świętych, co zwiększyło liczbę beatyfikowanych do 200 umknęło dziwnym zbiegiem okoliczności prasie światowej. Trzeba mieć na uwadze fakt, iż na skutek egzekucji dokonywanych przez siły republikańskie na osobach duchownych. Całkowita liczba ofiar wśród tej grupy wyniosła 7000 osób. Przedsięwzięto obecnie kroki, aby całą tę liczbę beatyfikować.

Konflikt wewnętrzny z lat 1936 – 1939 miał swe podłoże znacznie głębiej niż by się wydawało. W XVIII wieku, a już zwłaszcza pod sam jego koniec ten kraj półwyspu iberyjskiego spada z pozycji hegemona europejskiego do drugo ba nawet trzeciorzędnego miejsca na arenie międzynarodowej. Koniec osiemnastego stulecia to przede wszystkim brzemienna w skutkach rewolucja francuska, która odbiła się szerokim echem na świecie i brutalna laicyzacja tego społeczeństwa co uwidacznia wyraźnie barbarzyńskie stłumienie powstania w Wandei. Gdy kilka lat później Napoleon rozpoczyna budować swe wymarzone imperium jego armie wkraczają i okupują teren Hiszpanii. Tu jednak na skutek bezczeszczenia świątyń katolickich, przemocy w stosunku do mieszkańców i licznych gwałtów, a zwłaszcza na zakonnicach i mniszkach naród hiszpański pokazuje swe prawdziwe oblicze stając w obronie tradycyjnych wartości, zdeptanych butami żołdactwa. Jak niegdyś wandeiscy chłopi ruszają teraz Hiszpanie do walki pod znakiem krzyża prowadzeni i wspierani przez swych księży. Cesarz , który rzucił stary kontynent na kolana, nie potrafił ujarzmić tego kraju. Dramatyczny epizod z walk w Hiszpanii opisuje Stefan Żeromski w ,,Popiołach”, wraz z wewnętrznymi rozterkami uczestniczących w nich Polaków, gdzie znaleźli się i musieli brać udział po stronie Francuzów. Po klęsce Napoleona i ustanowienia nowego porządku na Kongresie Wiedeńskim cały półwysep trafia pod wpływ liberalnych prądów przenikających właśnie z Francji. XIX wiek mija pod znakiem krwawych karlistowskich powstań i kończy się w 1898roku przegraną wojną ze Stanami Zjednoczonymi, której wynikiem była utrata kolonii, a zwłaszcza Kuby i Filipin na rzecz zwycięzcy. Przegrana ta także wykazała nie tyle kiepskie dowództwo co brak reformy wojska i przede wszystkim funduszy.

Francisco Behemonde Franco jak i jego rówieśnicy dorastali w goryczy tej porażki, która wbrew pozorom miała na nich spory wpływ. Gwałtowny przyrost demograficzny na początku XX wieku zaostrzył jedynie konflikty. Proces modernizacji kraju był zbyt powolny, a uprzemysłowienie nierównomierne: fabryki budowano w Katalonii, kopalnie w kraju Basków, reszta zaś pozostawała nadal rolnicza. Choć nie wzięła Hiszpania czynnego udziału w wielkiej wojnie lat 1914 – 1918 to nie poprawiło to ciężkiej sytuacji wewnętrznej. Hiszpania toczy w tym okresie własną wojnę, w Afryce o utrzymanie swych wpływów oraz Maroka trwającą do 1926 roku, dzięki to któremu konfliktowi Franco awansuje i staje się najmłodszym generałem brygady.

W 1923 roku generał Miguel Primo de Rivera przeprowadził zamach stanu i zakończył swe bezkrwawe rządy w roku 1930 zrzekając się władzy dobrowolnie. W wyborach 1931 roku wygrali liberałowie oraz socjaliści dominując Hiszpańskie Kortezy. Gdy król abdykował i wyemigrował natychmiast proklamowano republikę. Uchwalono nową konstytucję, wprowadzono reformę rolną, nadano autonomię Baskom i Katalończykom. Najwięcej wysiłku poświęcono jednak…roli Kościoła. Nowa konstytucja znacznie ograniczyła swobody religijne. Wycofano religie ze szkół, zakazano księżom wykonywania zawodu nauczyciela, wprowadzono obowiązek posiadania rządowego pozwolenia na procesje, a rząd nadał sobie prawo rozwiązywania zakonów. Po raz pierwszy wprowadzono rozwody. Wraz z postępowaniami polityków rozpoczęła się zajadła nagonka prasowa posądzająca Kościół o zepsucie, atakująca za zamożność, obojętność w stosunku do biednych oraz feudalizm. Rozsiewano plotki jakoby to jezuici zatruwali studnie, mnisi porywali i mordowali dzieci, a zakonnice oddawały się wszelkim perwersjom. Obwołano Kościół sojusznikiem kapitalistycznej plutokracji. Zapominając wyraźnie o jego wprost przeciwnej roli.

Przez wieki Kościół pełnił funkcję największej instytucji charytatywnej niosącej pomoc biednym i bezrobotnym. Swe ziemie utracił w konfiskatach państwowych jeszcze w 1837 roku! Wielu księży żyło na poziomie swych parafian dzieląc ich ubogi los. Episkopat natomiast wypowiadał się w licznych pismach i orędziach pejoratywnie o kapitalizmie. Potrzebny jednak był jakiś temat zastępczy, aby odwrócić uwagę od pogarszającej się sytuacji kraju. Fala skrzętnie podsycanych nastrojów antyklerykalnych przetoczyła się przez kraj, a w Madrycie wybuchły zamieszki wywołane przez lewicowych radykałów. Ogółem w całej Hiszpanii spłonęła ponad setka kościołów, a na księży dokonywano licznych napaści. Rząd wstrzymał się od interwencji. Czerwoni z radością zaś zacierali ręce widząc dobre podłoże ku wybuchu rewolucji mającej przynieść wolność ,,uciskanym” i śmierć ,,uciskającym”. Liberalny premier Azana wypowiedział się publicznie, iż wszystkie kościoły Hiszpanii nie są warte życia ani jednego republikanina, a następnie na wiadomość o niskim wskaźniku uczęszczania na mszę świętą cieszył się, że Hiszpania przestała być katolicka!

Azana zlikwidował równocześnie Główną Akademię Wojskową, której wykładowcą i dyrektorem był Franco. Równocześnie wdrożono w życie szereg reform względem armii. Najbardziej znamienną była redukcja etatów o 40%. Znamienną i zarazem brzemienną w skutki, gdyż od tej pory wrogość armii, a zwłaszcza korpusu oficerskiego względem republikańskiego rządu wzrasta.

Jednak rząd upada w 1933 roku i powołano nowy- centro prawicowy. Przez kraj przetacza się fala strajków inspirowana przez lewicowych agitatorów, a w 1934 roku w górniczym okręgu Asturias wybucha lewacka rewolta. Mimo dobrego przygotowania i pierwszego powiewu rewolucyjnego terroru, który przejawił się mordowaniem przedstawicieli administracji państwowej i katolickich elit została krwawo stłumiona przez wojsko.
Rząd kompromituje się udziałem kilku ministrów w aferach finansowych i dochodzi do nowych wyborów. Powstają trzy bloki: Front Narodowy zrzeszający chrześcijańskich demokratów, konserwatystów, monarchistów i narodowych radykałów ( hiszpańską falangę ). W bloku Centrum znajdują się niektórzy liberałowie, nacjonaliści baskijscy i katalońscy oraz postępowi katolicy. Natomiast wszyscy marzący o płomieniu rewolucji na bolszewicką modłę: socjaliści, socjal-liberałowie, komuniści i anarchiści powołali Front Ludowy. Przewagę w nowym rządzie zdobyła centro-prawica lecz, gdy w jej łonie trwały spory i wciąż nie potrafiła się zjednoczyć sytuację wykorzystało lewactwo. Rewolucjoniści natychmiast rozpoczęli uwalnianie z więzień swych towarzyszy, a przez kraj znów przetoczyła się fala strajków podpaleń kościołów, mordów na księżach, zakonnicach i laickich działaczkach katolickich. Na ulicy królowała zaciśnięta pięść - pozdrowienie rewolucjonistów. W licznych walkach ulicznych starli się przedstawiciele Falangi w błękitnych koszulach preferujących rzymskie pozdrowienie wyciągniętego przed siebie ramienia z otwartą dłonią z socjalistami, komunistami i anarchistami. Przemówiły rewolwery! Przeprowadzano liczne zamachy bombowe. Według źródeł oficjalnych spalono 170 kościołów, zabito 330 osób, a raniono półtora tysiąca. Przeprowadzono 213 nieudanych zamachów na rozmaite osoby i wybuchło 113 lokalnych strajków generalnych.

Eskalacja przemocy osiągnęła szczyt. Czekano tylko na przysłowiową iskrę. Sytuację dopełnił mord na znanym przywódcy opozycji parlamentarnej Jose Calvo Sotelo, którego uprowadziła z domu grupa policjantów republikańskich o komunistycznych przekonaniach. Mord na Calvo Sotelo odegrał taką samą rolę w histori Hiszpanii co zabójstwo arcyksięcia Ferdynanda w historii starego kontynentu… Doprowadził do wybuchu wojny.
Policja w tym gorącym okresie nie występowała przeciw rewolucjonistom, za to więzienia wypełniły się ludźmi spod znaku strzały w jarzmie – członkami Falangi. Zwłaszcza większość z jej przywódców znalazła się w więzieniu do pamiętnego lata 1936 roku. Policjanci zgarniali z ulic falangistów zapominając o zagrożeniu ze strony pozostałych ugrupowań rewolucjonistów, którzy planowali zbrojne przejęcie władzy.

Jedna z socjalistycznych posłanek powiedziała w Kortezach: ,,Chcemy rewolucji, ale rosyjska rewolucja nie może służyć nam za model dlatego, że u nas musi wybuchnąć ogromnym płomieniem pożar rewolucji, który dostrzegą na całym świecie i kraj muszą zalać fale krwi, która czerwienią zabarwi morze!”. W przemówieniach o podobnej treści dzielnie przyszli w sukurs anarchiści.

Jeszcze w marcu odbyło się tajne zebranie trzech generałów: Moli, Sanjuro i Franco, gdzie ustala się podjęcie jak najbardziej radykalnych działań w chwili ,,absolutnej konieczności”, aby uniknąć ruiny i ,,rozczłonkowania Ojczyzny". Moment ten nastał w dniu zabicia Calvo Sotelo. Junta wojskowa dla dobra ojczyzny postanowiła przejąć władzę w swoje ręce. Najpierw jednak Franco napisał ostry list do rządu o nadchodzącej groźbie zamachu ze strony Sił Zbrojnych w sytuacji, gdy w kraju zapanowała przemoc. List ten pozostał bez odpowiedzi. Zaczęło się powstanie.

Poparli je lojaliści, karliści, narodowi radykałowie oraz część umiarkowanych liberałów. Lojaliści byli zwolennikami monarchii konstytucyjnej, chcieli powrotu króla Alfonsa XII, a ich najbardziej znanym przywódcą był właśnie Calvo Satelo. Z kolei karliści to zwolennicy dziewiętnastowiecznego pretendenta do tronu Don Carlosa, którzy chcieli przywrócenia jego potomka. Byli najbardziej prokatolickimi zwolennikami zamachu stanu. Ich program to ,,Bóg, Ojczyzna, przywileje lokalne, król”, a charakterystycznym znakiem był czerwony beret i ryngraf z gorejącym sercem Chrystusa. Dali armii powstańczej przeszło 70 tysięcy ochotników. Częste były przypadki, iż ramię w ramię służyli ojciec, syn i wnuk. Całe rodziny szły na wojnę walcząc w myśl słów: ,,jeden czerwony mniej, to rok mniej w czyśćcu” i śpiewając:

,,…Walczmy wszystkie hufce
Wszystkie hufce zjednoczone
Aby bronić Chorągwi
Świętej Tradycji”


Natomiast Falanga Espanola utworzona została w 1934 roku poprzez połączenie z innymi organizacjami narodowo radykalnymi czego dokonał Jose Antonio Promo de Rivera. Aresztowany w 1936 został rozstrzelany przez rewolucjonistów w chwili wybuchu wojny. Powstała na fali fascynacji faszyzmem Mussoliniego i narodowego socjalizmu Hitlera, który przetoczył się przez Europę i resztę świata powołując do istnienia nowe twory często efemeryczne.

Brytyjska Unia Faszystów, Legion Michała Archanioła w Rumunii, Srebrne Koszule w USA, Pomarańczowe Koszule w Afryce południowej, Nowa Straż Nowej Południowej Walii, Szare Koszule w Islandii czy Strzałokrzyżowcy na Węgrzech to tylko niektóre z wielu szukających recepty na uzdrowienie i poprawę sytuacji w swoich krajach wzorując się na Włochach, a później w miarę rozwoju na modelu narodowo socjalistycznych Niemiec. Falangiści odrzucili jednak antychrześcijaństwo uznając katolicyzm za cechę narodową Hiszpanów.

Armia w znacznej mierze poparła przewrót Franco. Na osiem dywizji pięć i pół opowiedziało się przeciw rządowi, podobnie straż celna i żandarmeria rezerwy, dochodziły do tego jeszcze oddziały umieszczone na Balearach, Wyspach Kanaryjskich i na terytorium Marokańskim.
Flota i policja wraz z żandarmerią pozostały przy republikanach.

Pozostałe grupy popierające obecny rząd to skrajni liberałowie, anarchiści, socjaliści, komuniści stalinowscy itd. Różnice wśród tych lewackich grup dotyczyły jedynie obranej przez nie taktyki. Cel miały za to wspólny: obalenie Starego Ładu tylko i wyłącznie drogą krwawej rewolucji. Skąpanie we krwi ,,klasy wyzyskującej” całego kraju! Pomimo więc różnych programów i nazw lewicującym ugrupowaniom, pomimo ich różnorodności, pomimo państw, które popierały każdą ze stron konfliktu w zależności od wytycznej ich polityki zagranicznej, wypada powtórzyć jeszcze raz, że przyświecał im jeden cel, a mianowicie obalenie starego porządku rzeczy, aby w ogniu rewolucji zrodził się, "nowy świat”. To dlatego konflikt ten trzeba przede wszystkim rozpatrywać, jak wspomniałem już powyżej na płaszczyźnie walki rewolucjonistów z kontrrewolucjonistami. To samo niemal można powiedzieć o grupach tak różnych, które wyruszyły przeciw czerwonym. Przecież animozje pomiędzy karlistami, którzy potępiali faszyzm i przeszczepienie na grunt ojczysty pewnych jego elementów, a falangistami były ogromne. Nasuwa się więc pytanie co ich zjednoczyło? Otóż była to wspólna idea walki z komunizmem i obroną podstawowych wartości, a zwłaszcza wiary.

Doszło do podziału kraju na strefę powstańczą potocznie zwaną narodową i republikańską – mniejszą lecz bardziej uprzemysłowioną. Sztab główny postawił sobie następujące cele: zajęcie Madrytu co jednak się nie powiodło, zdobycie trzech odizolowanych na północy prowincji oraz Asturię, rozcięcie terenów republikańskich poprzez kierowanie się ku Walencji i wreszcie zajęcie Katalonii, która łączyła strefę republikańską z Francją. Tamtędy to napływały olbrzymie ilości materiałów z ZSRR, a także siły żywej rekrutującej się spośród ,,natchnionych” słowami Marksa komunistów.
Walka była ciężka i zażarta. Bezpardonowa. Gdy brakło amunicji walczono wręcz. Wyróżniły się tutaj zwłaszcza zaprawione w licznych walkach w Afryce oddziały oraz słynący ze swej brutalności ochotnicy marokańscy walczący po stronie powstańców.

Na uwagę zasługuje fakt, iż po stronie republiki opowiedzieli się baskijscy i niektórzy katalońscy nacjonaliści odrzucając tradycyjny nasycony katolicyzmem karlizm. Należy tu doszukiwać się przyczyny ostrej polityki Franco po zakończeniu wojny względem Basków.
Jednakże niezdyscyplinowane oddziały republikańskie wkrótce przeobrażono w bitne jednostki. Szeregi zasilił strumień ochotników ze wszystkich krajów. Walczyli po stronie republikańskiej George Orwell czy Aldous Huxley. Hemingway pisywał liczne reportaże, które stały się pożywką liberalnej rzeszy czytelników. W parze z walką zbrojną, w której szala zwycięstwa przechylała się za cenę znacznych ofiar na stronę frankistów trwała walka medialna. Artykuły i reportaże lewicowych korespondentów, często nawet uczestników, zapełniały szpalty prokomunistycznych gazet starając się urobić światową opinię publiczną w tylko jednym przekonaniu. Że słuszność stoi po stronie rządu republiki!

Wsparcia powstańcom udzielił rząd Włoski wysyłając 60 tysięcy żołnierzy i Niemiecki kierując tam eksperymentalny oddział myśliwców i bombowców znany pod nazwą Legionu Condor ogółem jakieś 7000 ludzi świetnie przygotowanych pod względem technicznym i wojskowym:

,,…naszymi wrogami są czerwoni
co bolszewizują świat”


Uczestnictwo żołnierzy włoskich i niemieckich było elementem gry politycznej. Nie zmienia to jednak faktu, iż byli to z całą pewnością w większości ideowi antykomuniści. Ale w wielkiej krucjacie wzięli też udział inni: 20 tysięcy Portugalczyków w szeregach Legion de Viriato, obawiających się eksportu rewolucji do ich kraju i zainspirowanych obroną chrześcijaństwa, 200 Francuzów z chorągwi Joanny d’Arc, 600 Irlandczyków z oddziałów Niebieskich Koszul, w ramach karlistowskich requetes walczyła kompania Białych Rosjan zażartych antykomunistów, walecznością wyróżnili się Brytyjczycy, było wielu narodowców i narodowych radykałów z Europy Wschodniej jak ochotnicy z Legionu Michała Archanioła. Wielu z tych ludzi walczących w obronie tradycji chrześcijańskiej i dopatrujących się największego zagrożenia ze strony komunistów na zawsze pozostało już w hiszpańskiej ziemi. Jednak ochotnicy ściągający do Brygad Międzynarodowych byli liczniejsi. Albowiem ich rekrutację i zaciąg finansował Związek radziecki i liberalne organizacje zachodnie manipulowane, bądź jawnie sprzyjające czerwonym.

Czerwonym, którzy już od chwili wybuchu wojny zaprowadzili krwawy terror. Jak już wspomniałem powyżej zamordowano w egzekucjach i torturach ogółem 7000 osób duchownych obojga płci co jest liczbą 12% całego stanu owej grupy liczącej około 34 tysiące. Należy mieć na uwadze, że terytorium pod władzą republiki było mniejsze i kurczyło się z dnia na dzień! Zniszczono przeszło 20 tysięcy kościołów czyli niemal połowę świątyń znajdujących się w Hiszpanii! Bezczeszczono zwłoki i przedmioty liturgiczne. Jednego z księży ukrzyżowano do góry nogami na drzwiach kościoła! Jednego dnia w Madrycie rozstrzelano 2400 więźniów politycznych! W jednym z kościołów grano w piłkę czaszką świętego! W Madrycie opanowanym przez socjalistów porządnie ubranych przechodniów aresztowano jako ,,faszystów”, w Barcelonie zdominowanej przez anarchistów do celi trafiano za posiadanie krawata, koszuli i marynarki. Masakrowano miejscową ludność, a powstania chłopskie krwawo tłumiono. Na całym terenie Republiki stały kolejki po chleb – znak socjalistycznego dobrobytu. Lewicowi historycy i publicyści głoszą o brutalności frankistów. Ale czy to krwawa przemoc rewolucji nie zrodziła równie krwawego odwetu? Jak mieli postępować prości ludzie, którzy zasilali szeregi karlistów, gdy widzieli wyprawiane bezeceństwa, gdy widzieli bezczeszczenie ich symboli wiary?

Szacuje się, że na skutek egzekucji, morderstw i tortur w strefie republikańskiej wyzionęło ducha przeszło 72 tysiące ,,wrogów ludu”! Z głodu oraz chorób zginęło 170 tysięcy ludzi z czego jedynie 16 tysięcy w strefie narodowej. Pozostali polegli na terenach znajdujących się pod pieczą republikańską zaznali rozkoszy utopijnego socjalistycznego państwa, które obiecywało pracę i chleb! W czasie wojny rozstrzelano 32 tysiące rewolucjonistów, a po jej zakończeniu w latach 1939 – 1940 dalszych 20 tysięcy za zbrodnie popełnione podczas rewolucji. Do tego należy dodać liczbę 300 tysięcy poległych w walkach po obu stronach.

Częstokroć represji względem przeciwników politycznych jak i ludności cywilnej, dopuszcza się zazwyczaj ta strona, która ponosi porażki na froncie. W tym przypadku była to strona republikańska. Choć jej paru spektakularnych zwycięstw była w odwrocie na całej linii! Terror, którym rewolucja na dzień dobry przywitała ludność miał oprócz eksterminacji klas wyzyskujących jeszcze jeden cel jakim było utrzymanie w ryzach społeczeństwa. Zła sytuacja gospodarcza w strefie republikańskiej doprowadziła do krwawo tłumionych wystąpień ludności chłopskiej. Szerzył się głód i choroby co widać w liczbie zgonów spowodowanych tymi czynnikami w tejże strefie. Dysproporcje pomiędzy strefami uwidacznia kurs pesety względem innych walut dolar amerykański na cztery miesiące przed końcem wojny wart był 25 peset w strefie republikańskiej i 8,5 pesety w narodowej. Niektórzy twierdzą, że barbarzyństwo panujące w republikańskiej strefie odbywało się samowolnie, nikt tego nie nakazywał! Nawet jeśli to rząd nic nie przedsięwziął, aby temu zapobiec. Po prostu terror odbywał się za jego milczącym przyzwoleniem! Z rozkazów teoretyków socjalizmu nawołujących w pismach i przemówieniach do krwawej rewolucji!

Hiszpania na skutek wojny domowej stała się poligonem doświadczalnym dla wypróbowania broni i instruktorów zarówno ze strony Niemiec jak i Związku Radzieckiego. Rząd Republiki w podzięce za pomoc tego ostatniego w październiku 1936roku przekazał narodowe rezerwy złota wartości 6 miliardów dolarów do Moskwy. Ta suma posłużyła do zakupu broni i rekrutacji ochotników do Brygad Międzynarodowych. Jednakże znaczna część nie wykorzystana na dozbrojenie republikanów pozostała już w Rosji na kilkadziesiąt lat. Choć Stalin początkowo nie był zainteresowany wsparciem dla rewolucji hiszpańskiej to jego zamiary uległy zmianie w miarę przedłużania się konfliktu. Dawało to tej wojnie już wymiar propagandowy!
Oprócz sprzętu ZSRR wysłał jeszcze tak niezbędnych ekspertów z NKWD. Już na początku komuniści tworzyli czekas wzorując się wiernie na rosyjskim wzorcu. Dzierżyński ojciec Naczelnego Komitetu Do Walki z Kontrrewolucją Sabotażem i Spekulacją w 1917 roku powiedział: ,,My jesteśmy tu tylko po to, by ukierunkować nienawiść i uprawnione pragnienie zemsty uciskanych na uciskających oraz by ją pokierować”.

Bolszewiccy ,,eksperci” zabrali się od razu do dzieła. Oprócz przeciwników rewolucji centrala w Moskwie postanowiła wyeliminować także lewicowe grupy nie odpowiadające linii polityki Stalina. Okres 1936 – 1939 to okres ciągłego polowania na trockistów w Rosji. Specjalne komanda dokonywały czystki w szeregach lewicowych partii hiszpańskich likwidując ich prominentnych działaczy. Mordownie NKWD znalazły się w większych miastach. Członkowie rekrutowanych Brygad Międzynarodowych byli poddawani ścisłej kontroli. Wielu z nich zaginęło w niewyjaśnionych okolicznościach w czasie tej wojennej zawieruchy. W Moskwie do dziś znajdują się tysiące teczek ochotników. Po wojnie wielu Hiszpanów znalazło azyl na terenie ZSRR. Niewielu powróciło...

Wojna domowa w Hiszpanii posiada także polski aspekt. Walczyło tam wielu ochotników z naszego kraju po stronie generała Franco jak np. Tadeusz Stryowski. Jednakże bo aż 5000 Polaków znalazło się w Brygadach Międzynarodowych w batalionie im Dąbrowskiego. Przeszło tysiąc z nich rozstrzelało NKWD. ,,Polska” brygada uczestniczyła w szturmie sanktuarium Matki Boskiej z Cabeza w Sierra Morena. Po jego zdobyciu dokonano rzezi powstańców! Ci jednak zdołali ukryć figurkę Matki Boskiej co uchroniło ją przed niechybną profanacją.

W Rzeczypospolitej lewicowe gazety zarzuciły opinię publiczną szeregiem pochwalnych artykułów wynoszącym pod niebiosa walczących z ,,faszyzmem”. Głównymi sprzymierzeńcami Republiki były: Komunistyczna Partia Polski, PPS oraz socjalistyczne partie mniejszości narodowych jak Bund, ukraińska USPD, niemiecka DSAP, a także cztery duże centrale związków zawodowych. Choć rząd RP nieoficjalnie sympatyzował z Franco to oficjalnie poparł linię polityczną zachodnich sojuszników i uznał rząd nacjonalistyczny dopiero w 1939 roku. Ponadto sprzedawał broń obu stronom pozbywając się tym samym nadwyżek starego sprzętu. Jednakże prawo RP względem walczących pod obcym sztandarem było surowe i odebrano im polskie obywatelstwo. Ponadto nie przyjęto do kraju na prośbę rządu republikańskiego dąbrowszczaków albowiem Polska nie potrzebowała na swym terenie ludzi gotowych w chwili agresji ZSRR nieść pomoc komunistom!

Przyjęło się uważać na zachodzie wszystkich ochotników walczących w wojnie ze Związkiem Radzieckim za zdrajców. Gwoli ścisłości sztandar oddziału im Dąbrowskiego był czerwony z sierpem i młotem, a na mundurach nosili znak Frontu Ludowego – trójramienną gwiazdę. Jedna z ochotniczek nawiązuje do ,, tych krwawych, lecz pięknych czasów gdy słowa internacjonalizm proletariacki realizowały się w każdym czynie, w każdym geście!” Kim więc byli ci ludzie zwracający się do siebie ,,towarzyszu komisarzu?” Nie walczyli oni pod znakiem Orła Białego i biało czerwonej flagi! Byli to zawodowi rewolucjoniści, ideowi komuniści, którzy niewiele już mieli wspólnego z Polską. Idąc więc za słowami lewicowego publicysty Jerzego Borejszy, który powiedział iż ochotników z innych krajów walczących po stronie Hitlera w wojnie z ZSRR przyjęło się uważać za zdrajców można powiedzieć tylko jedno: polscy komuniści walczący po stronie republiki pod sztandarami Związku Radzieckiego w imię krzewienia ideologii komunistycznej byli tylko i wyłącznie zdrajcami!

Niestety po II wojnie światowej cieszyli się sporym uznaniem peerelowskiego rządu, a po 1989 roku publicyści szczególnie Gazety Wyborczej protestowali przeciw utracie przywilejów kombatanckich przez dąbrowszczaków! Cóż dziś dokonuje się medialnej nagonki przeciw prezydentowi Kaczyńskiemu tylko dlatego, iż jest on jedynym katolickim prezydentem w Europie! Inne powody są tylko przykrywką dla ziejących nienawiścią komunistycznych i socjal-liberalnych kręgów. Zapomina się natomiast, że były prezydent Kwaśniewski wsławił się kontaktami z rosyjskimi służbami wywiadowczymi, zbezcześcił pamięć pomordowanych w Charkowie i prostacko w duecie z panem Siwcem parodiował Ojca Świętego. Najwyraźniej te zachowania mogą uchodzić głowie państwa, która deklarowała się jako agnostyk.

Każda wojna ma swoje symbole. My mieliśmy bohaterską obronę Westerplatte i Poczty Gdańskiej. Na terenie strefy republikańskiej znalazły się trzy powstańcze twierdze oblegane przez rewolucjonistów i tkwiące niczym cierń w boku jej rządu. Jedna z nich to obrona średniowiecznej twierdzy Alcazar w Toledo, gdzie w połowie lipca1936 roku znalazło tam schronienie 1800 osób: 550 kobiet, 200 dzieci, 200 oficerów i podchorążych, 700 żandarmów i 100 cywilnych mężczyzn zdolnych do noszenia broni. Dowództwo nad nimi sprawował pułkownik Jose Moscardo. Twierdzę oblegało kilkanaście tysięcy rewolucjonistów lecz bezskutecznie. Republikański dowódca sięgnął wiec po inne metody. Przewodniczący czeka w Toledo zadzwonił do pułkownika grożąc mu, iż jeśli nie podda twierdzy to jego syn Luiz zostanie rozstrzelany.

Luiz: …mówią że mnie rozstrzelają jeśli Alcazar nie podda się, ale nie martw się o mnie.
Pułkownik: Jeśli to prawda to poleć swą duszę Bogu, zawołaj Viva Espana! I Idź na śmierć jak bohater. Do zobaczenia mój synku, całuję cię.

Luiz oddaje słuchawkę przewodniczącemu czeka.

Pułkownik: …Alcazar nigdy się nie podda.

Alcazar odparł wszystkie ataki, a we wrześniu Toledo wyzwolił generał Franco. Inny los spotkał obrońców koszar Simancas w portowym mieście Gijon w Asturii. Ponieważ pułkownik Pinilla odmówił poddania się rewolucjoniści rozstrzelali jego synów. Pinilla nadał wiadomość przez radio do znajdujących się nieopodal okrętów
powstańczych: ,,Dalsza obrona jest niemożliwa. Koszary się palą, a wróg wdziera się do wewnątrz… Skierujcie ogień na nas!” Prośbę pułkownika spełniono. Koszary wraz z obrońcami i komunistami zrównał z ziemią ogień artylerii okrętowej. Jeszcze gorzej skończyła się obrona sanktuarium Matki Boskiej z Cabeza w Sierra Morena, o którym już wspominałem powyżej. W sanktuarium znalazło się 250 żandarmów, setka falangistów i przeszło tysiąc osób cywilnych w tym wiele kobiet i dzieci. Sanktuarium padło po dziewięciu miesiącach oblężenia przez 20 000 szturmujących je rewolucjonistów. W szturmie udział brali dąbrowszczacy. Zajęcie sanktuarium zakończyło się powszechną rzezią obrońców.

Ważnym jest także tutaj kwestia bombardowania Guerniki, która wyolbrzymiona przez lewicę stała się symbolem bestialstw ,,faszystów”. Atak lotniczy na Guernikę nie był wymierzony w ludność cywilną celem złamania oporu Basków jak twierdzono, ale podyktowany był względami jak najbardziej taktycznymi Są dwie teorie tego co stało się w Guernice. Pierwsza sugeruje, iż miasto mogli podpalić wycofujący się Baskowie albowiem na cztery dzielnice jedna pozostała nietknięta. W niej znajdowało się historyczne Drzewo Guerniki, gmach Rady Basków i kościół świętej Marii z Antigua. Było by dziwne, że przy ówczesnej technice wojskowej nie zniszczono jednej z dzielnic, a na zachowaniu się tych baskijskich symboli nie zależało szczególnie niemieckim pilotom, którzy dokonali nalotu. Druga dotyczy błędu w bombardowaniu albowiem dokonująca nalotu na most w Guernice – obiekt o znaczeniu strategicznym eskadra bombowców otrzymała silne boczne uderzenie wiatru, który uniemożliwił dobry widok obiektu znajdującego się po jej prawej stronie. Pierwsze bomby spadły w pobliżu mostu. Wiatr przesunął bardziej nad miasto chmurę dymu, a kolejni piloci bombardowali właśnie ją myśląc iż unosi się ona nad mostem. Ponadto mówi się, iż nalotu dokonała setka bombowców. W świetle najnowszych badań było to od 18 do 29 Ju-52. ponadto te same samoloty nie brały jak się przyjęło utrzymywać po raz kolejny udziału w nalocie, gdyż droga na pobliskie lotnisko w Burgos wynosiła około 40 minut, a przygotowanie maszyny do kolejnego startu wraz z zatankowaniem trwało od półtorej do dwóch godzin co daje niemal trzy godziny zwłoki. Wiadomo, że bombardowanie miasta trwało niespełna trzy godziny tak więc żadna z maszyn nie mogła w nim wziąć udziału po raz kolejny. Bezpośrednimi sprawcami wywołania pożaru były lekkie bomby Termita-1kg, które zostały użyte tego dnia w bombardowaniu wraz z odłamkowymi. Ponadto zweryfikować należy liczbę ofiar. Przyjęło się iż wynosi ona 2300 osób jednakże w świetle szczegółowych badań statystycznych śmierci i narodzin na podstawie lokalnych archiwów Ramon Larrazaban w opublikowanej w 1977 roku pracy stwierdził, iż w całym Kraju Basków śmierć na skutek bombardowania artyleryjskiego i lotniczego poniosło niespełna 500 osób co znacznie podważa liczbę 2300 w samej Guernice. Podsumowując celem nalotu był most, linia kolejowa i fabryczki broni na przedmieściach, a nie zrównanie z ziemią miasta. Ponadto można postawić teorie, iż wycofujący się Baskowie po prostu zapobiegli rozszerzeniu się pożaru tylko na dzielnicę historyczną.

,,Walka rozpoczęta w Hiszpanii jest częścią ofensywy bolszewików na europejską cywilizację” słowa te wypowiedział na początku wojny związany z chadecją generał Józef Haller. W latach dziewięćdziesiątych jeden z polskich historyków postawił tezę, iż wojna z rewolucjonistami była drugą hiszpańską rekonkwistą. Czym więc tak naprawdę była ta wojna? Wojną z faszyzmem jak przedstawiają ją lewicowi działacze? Czy ,,faszystami” były osoby duchowne? Ludność cywilna? Pomijając siły Niemieckie i Włoskie, które znalazły się tam ze względu na linię polityki tychże państw co powtarzałem już wielokrotnie. Pomijając także liczne przypadki, że na decyzji poparcia jednej ze stron konfliktu zaważyły często niesnaski z rządem republikańskim sprzed 1936 roku. Była to niezaprzeczalnie walka w obronie chrześcijaństwa. Walka o tradycję. Walka o jej zachowanie. Wszędzie mówi się o udziale w niej Włochów i Niemców, a zwłaszcza w podręcznikach szkolnych pomijając fakt zaangażowanych w nią czynie wspomnianych 20 tysięcy Portugalczyków. Na ich decyzję wpływ wywarła obawa przed przeniesieniem się zarzewia rewolucji do ich kraju. O tym jednak się nie mówi. Wręcz lansuje się hipotezę iż bez pomocy nazistowskich Niemiec i faszystowskich Włoch Franco nie przejął by władzy. Jest to tylko niewielka część prawdy. Ponieważ nie należy zapominać o tysiącach Hiszpanów, którzy oddali swe życie w imię obrony Boga, wiary i ojczystej ziemi.

Dziś lansuje się model wygodnego patriotyzmu. Polega on jedynie na deklarowaniu się jako patriota co rozumie się przede wszystkim jako udział w jakimś mglistym konflikcie zbrojnym w chwili zagrożenia suwerenności swego kraju. Zapomina się przy tym, że ,,będąc Polakiem na się obowiązki polskie”. Albowiem dzisiejsza wojna częstokroć nie toczy się na liniach frontów. Toczy się ona wykorzystując środki masowego przekazu promując dewiację. Niemcy dokonują w naszym kraju ekspansji gospodarczej, jakże skutecznej albowiem odbywającej się w ciszy gabinetów. Jednocześnie maskuje ten naród swą przeszłość. W rocznice września niemiecka telewizja i gazety milczą zadowalając się nieznacznymi ogólnikami o agresji na Polskę, a nagłaśniane jest zrzucenie bomb atomowych na Hiroszimę i Nagasaki. Miano już nie mówić się o niemieckich obozach koncentracyjnych, lecz o nazistowskich co się jednak dzięki skutecznej interwencji nie udało. Jednakże na zachodzie mówi się o polskich obozach koncentracyjnych!

Niektórzy głoszą, iż dyktatura Franco doprowadziła do laicyzacji Hiszpanii. Nic bardziej błędnego! Ona tylko przedłużyła jej katolicką agonię! Powyżej przedstawiłem co działo się w tym kraju przed zamachem stanu generała Franco. Terror względem Kościoła i szykany katolików! Bestialskie mordy! Niegdyś w Europie Hiszpania wraz z Polską uważana była za ostoję katolicyzmu. Polskę nawet nazywano Przedmurzem Chrześcijaństwa. Dziś jedynie nasz kraj oparł się laickim prądom niosącym upadek obyczajów moralnych i wyrzeczenia się wiary. Nie można bagatelizować roli Kościoła jaką odegrał w naszej historii, walcząc w czasach zaborów o zachowanie polskości oraz opierając się komunistycznej antykatolickiej nagonce przez ponad półwiecze po II wojnie światowej. Społeczeństwo polskie i hiszpańskie były i są jeszcze w większym lub mniejszym stopniu społeczeństwami stricte katolickimi. Hiszpania powstała w ogniu walki z Maurami. Zrodziła się z konfliktu islamu i katolicyzmu. A islam nie tak łatwo wypuścił ze swych szponów tereny półwyspu iberyjskiego. Religia ma w wielu konfliktach sprawę nadrzędną i było tak też w wojnie domowej lat 1936 – 1939, gdy stanięto do walki w obronie Kościoła przeciw komunizmowi i agresywnemu ateizmowi. To religia spowodowała, iż prosty lud Wandei chwycił za broń!
Pod koniec rządów Franco zamachy bombowe dokonane przez terrorystyczną ETA o marksistowsko-leninowskich korzeniach pociągnęły za sobą wiele ofiar. Zginął admirał Carrero Blanco premier Rządu. Aleksander Sołżenicyn powiedział zdumiony:

,, Premier Rządu Hiszpanii został zamordowany, a cała cywilizowana Europa jest zachwycona”.

Prócz ETA działa także komunistyczno- stalinowski FRAP – Rewolucyjny front antyfaszystowski i patriotyczny oraz iberyjski ruch wyzwoleńczy- MIL, i GARI – międzynarodowa grupa akcji rewolucyjnej, obie o charakterze anarcho- syndykalistycznym, a także anarchistyczne katalońskie OLLA- organizacja walki zbrojnej i FAC- front wyzwolenia Katalonii. 26 sierpnia 1975roku opublikowano nowe antyterrorystyczne prawo, które przywracało karę śmierci. Przywracało karę śmierci! Więc nie była ona na porządku dziennym w czasach frankistowskiej dyktatury. Pozbawia to kolejnego argumentu przeciwników autorytarnych rządów Franco. Przyniosły one okres stabilizacji i rozwoju gospodarczego Hiszpanii. W 1957 roku zgodził się Francisco na wprowadzenie liberalizmu gospodarczego.
Wykonano na mocy nowego prawa 11 wyroków, z których 5 wykonano. Przez świat przetoczyła się fala protestów. Społeczeństwa demokratyczne zapomniały o dziesiątkach ofiar śmiertelnych i rannych opłakując śmierć pięciu terrorystów! Takiej reakcji nie doczekały się poczynania maoistowskiego Świetlistego Szlaku w Peru, którego terror pochłonął od 25 do 30 tysięcy ofiar z czego przeszło tysiąc stanowiły dzieci.

Gdyby dziś ktoś wyszedł na ulicę w koszulce z wizerunkiem generała Franco zapewne spotkał by się z falą oburzenia. Jednak młodzi ludzie poszukujący inspiracji ideologicznej paradujący w koszulkach z wizerunkiem Che Guevary z czerwoną komunistyczną gwiazdą na berecie z tym się nie spotykają. Wykreowano tego zbrodniarza jako idealistę i romantycznego bohatera zapominając, iż własnoręcznie rozstrzeliwał kontrrewolucjonistów, był inspiratorem obozów koncentracyjnych na Kubie, krwawą rewolucję kulturalną w Chinach przywitał z radością, a chłopaka z jego oddziału, który ukradł chleb kazał rozstrzelać.
Czy taki człowiek zasługuje na wzorzec dla współczesnej młodzieży?
Nie! Młodzież powinna za wzorzec postawić sobie takie osoby jak właśnie Franco.
Republikanie głosili slogan ,,No pasaran!” – ,,Nie przejdą”. Gdy armia Franco wkroczyła do Madrytu pod koniec marca 1939 roku tłumy zwolenników nacjonalistów skandowały ,,Przeszli! - ,,Han pasado!”
Oddajmy więc w 70 rocznicę wojny domowej w Hiszpanii należny hołd i szacunek generałowi Franco za to, że odważył się stanąć na czele powstania w obronie wiary chrześcijańskiej. Albowiem gdy upada Republika bez względu na to kto ponosi winę pozostają tylko dwa wyjścia: z rewolucją albo przeciw niej. A trzeba pamiętać, że nigdy nie ma bezkrwawych rewolucji!


W oparciu o:

R. Casas de la Vega ,,Franco Żołnierz”, Krzeszowice 2001
M. J. Chodkiewicz ,, Zagrabiona pamięć: wojna w Hiszpanii 1936-39”, Warszawa 1997
S. Courtois. J. L. Penn ,,Cień NKWD nad Hiszpanią” s. 313 - 332 w: ,,Czarna księga komunizmu” pod red. Courtois S. Warszawa 2003
J. Pearce ,,Rzeka krwi – o ofiarach hiszpańskiej wojny domowej” s. 25 - 42 w: ,, Prawda o Hiszpanii Franco” s. 23-76 w: ,,Christianitas” 26 ( 2006).
A. Wielomęski ,,Hiszpania Franco”, Biała Podlaska 2006.



R.B.


Żmija

komentarzy [8]

Stefan Sękowski25.07.2006, 10:30
2 pytania do autora (o ile czyta komentarze ;) ): 1. co rozumie pod pojęciem "radykalnych" i "umiarkowanych" liberałów, w kontekscie Hiszpanii lat trzydziestych ubiegłego wieku? 2. gdzie można poczytać coś rzetelnego nt. polityki frankistowskiej Hiszpanii po wojnie domowej? Chodzi mi o konkretne rozwiązania, niejako historę Hiszpanii Franco (najchętniej gospodarczą), nie zaś założenia ideowe (vide książka Wielomskiego).
Pytajnik25.07.2006, 22:35
Czy ten Stefan Sekowski jest tym Stefanem ktory kandyduje z list Platformy Obywatelsekiej?
autor06.08.2006, 14:16
re steffan sękowski jeżeli chodzi o gospodarkę to dużo możnaznaleźćw książce Andree Bachoud Franco Warszawa 2000, Mularska - Andziak Lidia Franco Londyn 1994, jest także książka Pawła Skibińskiego, ale do niej nie dotarłem i nie wiem czy jest tam coś o gospodarce
autor06.08.2006, 14:38
re stefan sękowski przedewszystkim nie operowałem terminem radykalnych liberałów lecz skrajnych czyli takowych, którzy kierują się oprócz liberalizmu gospodarczego liberalizmem we wszystkich dziedzinach życia a zwłaszcza jeśli chodzi o sferę moralną.z kolei liberałowie umiarkowani zawsze potrafią pójść na ugodę zkonserwatywnym rządem. Niestety tym skrajnym marzył się nowy porządek jak we Francji po rewolucji! Liberalizm, który nie głosi jedynie liberalizmu gospodarczego prowadzi do HEDONIZMU zatraty narodowych korzeni, tolerancji dla dewiacji seksualnych i staje się dobrym gruntem dla rozkwitu komunistycznych, socjalistycznych i anarchistycznych poglądów. liberał zawsze określa się mianem tolerancyjnego, ale u każdego te granice tolerancji są inne.Niektórzy z liberałów będą nie mieć nic przeciw np.nowopowstałej partii pedofilów w holandii, a u innych wywoła to z kolei fale oburzenia.Podział na liberałów skrajnych i umiarkowanych jest płynny albowiem każdy umiarkowany może stać się tym skrajnym. I to jest dla mnie pułapka liberalizmu. Albowiem dziś każdy wolność traktuje nie jako możliwość podejmowania samemu decyzji ale jako możliwość robieniatego co się chce, na co ma się ochotę. A częstokroć nie idzie to w parze z moralnością. Kapitalizm, ten jak najbardziej agresywny, wyzuty z wszelkiej moralności katolickiej wyrasta właśnie z liberalizmu!
Stefan Sękowski06.08.2006, 16:43
Tak, to ten Stefan Sękowski (bezpartyjny, startujący z list PO do RM).

I do autora:

Dzięki za podanie mi tytułów, przydadzą się z pewnością. Do tej pory niewiele, poza opisami samej wojny domowej, czytałem nt. Hiszpanii Franco. Natomiast ostatnio mocniej zainteresował mnie tmat zależności między wolnością jednostki a ustrojem - wbrew moim co bardziej konserwatywnym kolegom i koleżankom nie wydaje mi się do końca, by wolność jednostki była wprost proporcjonalna do rozmiaru autorytetu władzy (acz z drugiej strony nie uważam, iż demokracja daje lepsze efekty w tym zakresie). Tak więc literatura dot. konkretnych rozwiązań może być bardzo przydatna.

Natomiast nie zgodzę się z twoją definicją liberalizmu. Wałkuję ten temat już po raz nty ;), więc mam nadzieję, że będę się w miarę jasno i bez skrótow myslowych wyrażał ;). Otóż moim zdaniem miesza ci się trochę terminologia europejska, anglosaska i... bez obrazy, ale naszodziennicza ;). Pojęcie liberalizm zostało pod koniec XIX wieku przywłaszczone przez niemarksistowskich socjalistów. to, co w USA nazywa się liberalizmem, w rzeczywistości jest czymś w stylu naszej rodzimej socjaldemokracji. W związku z tym np. Liberalni Demokraci w UK, partia nawiązująca do tradycji wigów, jest bardziej lewacka (także w gospodarce!) niż Labourzyści, a w USA ludzie, których my (Europejczycy) nazywamy liberałami sami siebie zowią libertarianami (w skrócie, bo libertarianie mają dwojakie korzenie - klasyczno-liberalne i anarchistyczno-indywidualistyczne, ale to nie ma znaczenia w naszych obecnych rozważaniach). Stąd np w amerykańskiej literaturze politologicznej pojawiają się dość ciekawe kwiatki, np. polish libertarian Donald Tusk ;).
Nawet w Polsce dochodzi do fatalnych pomyłek, gdy ktoś np. J.M. Keynesa nazywa liberałem.

Natomiast w powszechnej opinii panuje dość dziwaczna (acz czasem przydatna) dychotomia - podział na liberalizm "gospodarczy" i "etyczny". Generalnie liberalizm popiera wolność rozumianą jako możliwość działania ograniczoną tylko wolnością drugiej osoby. Np. liberalizacja handlu dragami - czy to jest liberalizm "etyczny", czy "gospodarczy"? Owi rzekomi liberałowie, dążący do np. refundacji środków antykoncepcyjnych, aborcji, czy obowiązkowego wychowania seksualnego w szkołach, w rzeczywistości są zwykłymi socjalistami, pragnącymi prowadzić bujne życie towarzyskie na cudzy koszt i wychowywać cudze dzieci na swoją modłę. Chwilami większym liberałem od nich jest np. r. Giertych, sprzeciwiający się obowiązkowi przedszkolnemu pięciolatków ;).

Coś mi się nie chce wierzyc, by owi "skrajni", czy "radykalni" liberałowie z twojego txtu rzeczywie byli zwolennikami wolności gospodarczej. Od kiedy istnieje liberalizm, rzeczywiści liberałowie sprzymierzali się z konserwatystami, gdy musieli walczyć z socjalistami (szkoła chicagowska, wspierająca reformy Pinocheta w Chile, anarchokapitalista Murray Rothbard, współpracujący z zapewne znanym wam konserwatystą amerykańskim P. Buchananem - były też wyjątki, np inny anarchokapitalista Karl Hess, który pod koniec lat 60tych nawiązał współpracę z Czarnymi Panterami, ale i ten miał dość długi epizod współpracy z Republikanami, np. pisał przemówienia dla kandydata na prezydenta B. Goldwatera). Ostatecznie nawet korporacjonizm jest lepszy od komunizmu i żaden wolnorynkowiec nie sprzymierzy się z komunistami czy anarchosyndykalistami ("słowo anarchista zostało wbrew wszelkiej logice zawłaszczone przez bandę komunistów, pragnących tyranii większej od jakiejkolwiek dotychczas istniejącej" - B. R. Tucker). "Nie uwierzę, dopóki nie zobaczę!" :) - miejmy nadzieję, że lektury, które mi poleciłeś, się ku temu przydadzą.

Poza tym - o jakim ty kapitalizmie, wyzutym ze wszelkiej moralności etc. mówisz? Bo ja takiego nie znam - chyba że mówisz o kapitalizmie państwowym, wyrastającym tam, gdzie tony rozporządzeń, koncesji etc. prowadzą do powstania mafijnych układów, których korzystają m.in. sami politycy, wprowadzający w życie te wszystkie utrudnienia. Z wolnym rynkiem, czy, jeśli wolisz, kapitalizmem, nie ma to jednak nic wspólnego.
Stefan Sękowski06.08.2006, 16:48
Świetnym kompendium wiedzy nt. liberalnej myśli społecznej i politycznej jest książka Ludwiga von Misesa "Liberalizm w tradycji klasycznej" (wyd. ARCANA) - krótkie, szybko się czyta, polecam ;).
kokon21.08.2006, 14:49
Widzę, że autorowi pióro wypadło z ręki. Problem ujęty zbyt szeroko, w sposób wykraczający poza propagandowe broszury odbiera chęci do dyskusji. Tutaj zdaje się leżeć różnica między kształtowaniem a tresowaniem.
Witek21.08.2006, 20:45
Odnoszę wrażenie że nie jesteś w stanie przeczytać całego artykułu poza tym co przeczytałeś w jakies relacji prasowej i żaden obiektywizm nie jest ci do szczęścia potrzebny a jak ktoś już chce szerzej podjąć temat i rozinąć go do opcji większej niż przedstawiły reżime media to nazywasz to tresowaniem. Żenada...